Układ jezdny

2014.07.29

Jak jeździć, by nie uszkodzić automatycznej skrzyni biegów

Wielu kierowców – można chyba nawet powiedzieć, że coraz więcej – nie wyobraża sobie samochodu bez automatycznej skrzyni biegów. To rzeczywiście bardzo przydatny element wyposażenia, szczególnie jeśli stawiamy na komfort, a nie na doznania sportowe. Usterki automatycznej skrzyni mogą jednak puścić nas z torbami. Jak zatem jeździć, by nie zajeździć automatu?

Po pierwsze, cokolwiek robimy z lewarkiem przekładni: czy wrzucamy program do jazdy, czy bieg wsteczny, czy też ustawiamy lewarek w pozycji „parking” – robimy to przy stojącym samochodzie i z wciśniętym pedałem hamulca. Jakkolwiek wiele przekładni ma blokadę uniemożliwiającą czy choćby utrudniającą włożenie podczas jazdy nieprawidłowego biegu lub programu, lepiej nie próbować, czy to działa. Wybranie trybu „P” podczas toczenia się z nawet niewielką prędkością rzędu 15 km/h może zwyczajnie rozwalić skrzynię, i to tak, że nie będzie co naprawiać! Wybranie niektórych pozycji w czasie jazdy nie spowoduje widowiskowej awarii, ale… o tym dalej.

Po drugie, nie należy nadużywać trybu „N”. Jeśli podczas jazdy przełożymy lewarek z trybu” D” (jazda) w tryb „N” („neutral”, czyli luz), nic się gwałtownego nie stanie. Auto będzie się toczyć. W tym czasie nie działa jednak chłodzenie przekładni! Choć od razu nic się nie stanie, nadużywając „N” niszczymy skrzynię. Najlepiej podczas jazdy nigdy nie wrzucać luzu !!!

Po trzecie, wrzucanie luzu („N”) na światłach: można to robić, ale po pierwsze, nie ma to sensu, a po drugie, każda taka operacja powoduje zużywanie się sprzęgiełek automatycznej skrzyni odpowiedzialnych za wybór trybów jazdy. To nie są żarty: trwałość tych sprzęgieł nie jest obliczona na nieustanną pracę, a ich zużycie powoduje z czasem szarpanie przy wybieraniu trybu do jazdy czy cofania. Takie szarpnięcia to cecha wielu starych skrzyń spowodowana m.in. zużyciem sprzęgieł. Im bardziej ich nadużywamy, tym szybciej pojawi się szarpanie. Naprawa, niestety, polega na rozebraniu skrzyni, a koszty idą w tysiące! Owszem, wielu kierowców czuje, że po zwolnieniu trybu „D” podczas postoju na światłach zmniejszają się wibracje auta, rosną obroty silnika, auto nie ciągnie do przodu, jednak z punktu widzenia automatycznej skrzyni tak nie jest wcale lepiej.

A zatem: jeśli wybierasz tryb do jazdy (np. „D”), to trzymasz się go aż do zakończenia jazdy lub do chwili, gdy potrzebujesz wycofać auto. Po to jest automatyczna przekładnia, by zapomnieć o sięganiu do lewarka.

Po czwarte, zmiana charakterystyki działania skrzyni, np. ze sportowej na zimową albo do zjazdu z góry (jeśli mamy do dyspozycji takie funkcje). Ta kwestia sterowana jest elektronicznie i jeśli te opcje są dostępne w czasie jazdy, to nie ma powodu, by z nich nie korzystać, kiedykolwiek mamy na to ochotę.

Po piąte, jazda: oczywiście, nieustanne wciskanie gazu do deski i korzystanie z funkcji kick-down (wymuszona redukcja przełożenia wywoływana gwałtownym wciśnięciem pedału gazu do podłogi) nie służy skrzyni. Okazjonalnie można z pełnych osiągów korzystać, ale jak w każdym przypadku nie należy przesadzać. Ważne: wybierając tryb jazdy (do przodu lub do tyłu), nie wciskajmy gazu w tej samej sekundzie. Szczególnie starsze przekładnie nie działają tak szybko, śpiesząc się zanadto, spowodujemy silne szarpnięcie. W niektórych samochodach, szczególnie z rynku amerykańskiego, należy też unikać długotrwałej jazdy z prędkością zbliżoną do maksymalnej, chyba że mamy założoną dodatkową chłodnicę oleju.

Na koniec słowo o serwisie. Wielu producentów aut nie zaleca wymiany oleju w automatycznej skrzyni biegów. Najwyraźniej zakładają, że 150 tys. km bezawaryjnej jazdy to satysfakcjonujący wynik. Jeśli jednak chcemy cieszyć się autem dłużej, wymieniajmy olej w KAŻDEJ automatycznej skrzyni, i to nie rzadziej niż co 60-80 tys. km. Dzięki mądrej jeździe i regularnemu serwisowaniu automatyczna skrzynia wystarczy na całe życie auta, a nawet na dłużej.