BLOG BESTDRIVE

Kipiący elektrolit to znak, że akumulator jest przeładowywany. Zbyt wysokie napięcie ładowania zniszczy akumulator, zaś kipiący elektrolit spowoduje korozję podstawy akumulatora lub innych elementów, na które spłynie. Przeładowanie akumulatora może pojawiać się podczas jazdy a także podczas doładowywania akumulatora źle dobraną lub uszkodzoną ładowarką.

Kipiący elektrolit pozostawia charakterystyczne ślady – nie sposób się nie domyśleć, co się dzieje. Czasem „podnosi” lakier, a jeśli trafi na niemalowany element, powoduje błyskawiczną korozję. Nie ma się co dziwić – to kwas. Można się upewnić, odkręcając korki akumulatora (czy też zdejmując klapkę) i zajrzeć, czy nie brakuje elektrolitu. Jeśli kipi, to musi brakować.

Najczęstszą przyczyną przeładowania akumulatora zamontowanego w samochodzie jest uszkodzenie regulatora napięcia. W przypadku przeładowywania akumulatora w zasadzie można go od razu wymienić w ciemno, ale też można się najpierw upewnić, czy rzeczywiście napięcie ładowania jest za wysokie. Potrzebny jest zwykły multimetr do pomiaru napięcia prądu stałego. Napięcie ładowania mierzymy przy pracującym silniku, w żadnym wypadku nie powinno ono być wyższe niż 14,4, no... 14,5 V. Napięcie ładowania sprawdzamy i na wolnych obrotach, i na podwyższonych, i przy włączonych odbiornikach prądu, i przy wyłączonych. Niewielkie wahania napięcia uzależnione od obrotów silnika i obciążenia oczywiście są dopuszczalne, ale są to wahania rzędu 0,5 V. Akceptowalny zakres to 13,2-14,5 V, a preferowany 13,8-14,4 V. O ile przy tym chwilowe spadki napięcia na wolnych obrotach np. z 13,9 do 13,5 V po włączeniu jakiegoś odbiornika prądu nie muszą oznaczać usterki, to nawet chwilowe skoki napięcia do np. 15 V oznaczają awarię. 

Napięcie ładowania można zmierzyć multimetrem, ale można zrobić to także przez gniazdo EOBD, jeślim mamy choćby prosty interfejs i program komputerowy lub aplikację na smartfona. Przez gniazdo EOBD sprawdza się napięcie ładowania nawet wygodniej.

No dobrze, a co mogło się zepsuć? Najczęściej przyczyną usterki jest regulator napięcia – niewielki moduł zamontowany w alternatorze, czasem, jeśli jest dostęp, daje się go wymienić bez demontażu alternatora, a jeśli dostępu nie ma, to trzeba wyciągać alternator. Nie jest to droga rzecz, a jej wymiana tak czy inaczej jest prosta. Gorzej może być w autach z elektronicznym systemem zarządzania energią – tu zdarzają się usterki zewnętrznych modułów i działanie w ciemno, bez diagnostyki elektronicznej, może zakończyć się niepowodzeniem.

Pewne jest, że należy uzupełnić poziom elektrolitu w akumulatorze, o ile oczywiście jest jeszcze co ratować. Nierzadko bowiem kipienie elektrolitu zauważamy dopiero wtedy, gdy akumulator nie ma już siły i pojawiają się problemy z uruchamianiem samochodu.

Rada: sprawdzić napięcie ładowania warto także w sytuacji, gdy w samochodzie zaczynają hurtowo przepalać się żarówki lub odmawiać posłuszeństwa różne odbiorniki prądu. Jest bowiem prosta zależność: wzrost napięcia o 5 proc. skraca żywotność żarówek o połowę, wzrost napięcia o 10 proc. skraca ich życie o 75 proc. Jeśli zareagujemy prawidłowo na tego rodzaju objawy, zdążymy ocalić akumulator. 

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.