BLOG BESTDRIVE

Ekonomiczna jazda doraźnie jest dobra dla naszego portfela, ale nie należy z nią przesadzać. W dłuższej perspektywie oszczędzanie paliwa często wiąże się z nadmiernym obciążaniem silnika i układu przeniesienia napędu w aucie – a to w ostatecznym rachunku wcale nie musi się nam opłacać.

Oszczędzanie paliwa wymaga stosowania specyficznej techniki jazdy, której nieodzownym elementem jest unikanie wysokich i średnich obrotów silnika. Właściwie im niższe obroty, tym (dla ograniczenia spalania) lepiej. Oznacza to, że w samochodach z ręczną skrzynią biegów podczas rozpędzania (szczególnie w mieście) należy częściej zmieniać biegi – już przy prędkości 50 km/h w większości aut wypada mieć wybraną „piątkę”, a nawet „szóstkę” tak, by kolejny bieg wrzucać najpóźniej przy 1500 obr./min.

Optymalne – ze względu na spalanie – wybieranie przełożeń można zaobserwować w niektórych autach z automatyczną lub zautomatyzowaną skrzynią biegów (np. DSG w Volkswagenach) podczas spokojnej jazdy. Tyle, że w przypadku skrzyń automatycznych głębsze wciśnięcie gazu wywołuje natychmiastową redukcję przełożenia; w samochodach ze skrzynią ręczną znacznie częściej dochodzi do niezamierzonego przeciążenia zespołu napędowego – dzieje się tak zawsze, gdy przy niskich obrotach bez redukcji biegu wciśniemy głębiej gaz;. Pojawiają się wówczas wibracje, które należy odbierać jako... żółtą kartkę dla kierowcy, jaką wystawiają wspólnie silnik i skrzynia biegów. Oszczędzanie paliwa przez jazdę na niskich obrotach oznacza w praktyce przeciążanie zespołu napędowego – jest niezdrowe dla silnika, a zabójcze dla... przekładni. Nawyk oszczędzania paliwa za wszelką cenę powoduje, że często już po 50 tys. km pojawiają się niepokojące hałasy ze skrzyni biegów, które wkrótce wymuszają jej naprawę. Nie opłaca się.

Elementem, który szczególnie negatywnie reaguje na wibracje zespołu napędowego (szkodzi mu np. manewrowanie przy niskich obrotach) jest dwumasowe koło zamachowe. Ten element montowany jest w większości aut z silnikami Diesla, ale także w wielu benzyniakach. Rada: manewrując na parkingu albo jadąc powoli w korku, lepiej dodać trochę więcej gazu, poruszać się na „miękkim” sprzęgle. To nie jest oszczędzanie paliwa, to nawet nie jest oszczędzanie sprzęgła, ale jest to jazda, która nie demoluje skrzyni biegów i „dwumasu”.

Oszczędzanie paliwa można osiągnąć także przez pompowanie kół do maksymalnych dozwolonych wartości. Owszem, wyższe ciśnienie w kołach jest dozwolone, a nawet zalecane przy pełnym obciążeniu samochodu, jednak na co dzień przy małym obciążeniu auta efektem ubocznym zbyt wysokiego ciśnienia w oponach jest obniżenie komfortu resorowania oraz dodatkowe wstrząsy, które powodują powstawanie trzasków we wnętrzu, a mogą być nawet przyczyną usterek elektroniki – np. radia. W aucie jest wiele elementów lutowanych, którym nadmierne wstrząsy nie służą! Wniosek: koła pompujemy do wartości optymalnych, adekwatnych do planowanego obciążenia pojazdu!

Oszczędzanie paliwa wspomagają takie urządzenia jak start-stop. Powodują one, że po zatrzymaniu auta silnik gaśnie, a uruchamia się natychmiast po dotknięciu pedału sprzęgła lub (w samochodach ze skrzynią automatyczną) po zwolnieniu hamulca. Niestety, nie ma nic za darmo: w ten sposób szybko zużywamy akumulator, rozrusznik i inne elementy osprzętu silnika. Wielu kierowców całkiem słusznie to urządzenie rutynowo wyłącza zawsze po wejściu do auta, inni start-stop tolerują. Prawda jest taka, że oszczędzanie paliwa w ten sposób w jednych autach oznacza też istotne pogorszenie komfortu (silnik często gaśnie przy ruszaniu), w innych start-stop działa bez zarzutu.

Oszczędzanie paliwa ma sens, ale tylko wtedy, gdy nie popadamy w przesadę. Przesada w drugą stronę (ostra jazda, wykorzystywanie skrajnie wysokich obrotów silnika) też autu nie służy.

 

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.