Diagnostyka

2016.10.31

Dlaczego diesel nie chce odpalać na mrozie?

Wbrew pozorom usterka świec żarowych wcale nie jest najczęstszym powodem tego, że diesel nie chce odpalać na mrozie. Są inne, bardziej prozaiczne powody.

Nie chce odpalać na mrozie? Na pewno przepaliły się albo zużyły świece żarowe – myśli przeciętny właściciel auta z silnikiem Diesla. To możliwe, jednak zazwyczaj usterce świecy żarowej towarzyszy świecenie się ostrzegawczej żółtej kontrolki. Jeśli taka kontrolka się świeci, diagnoza wydaje się prosta i w praktyce zwykle faktycznie jest. Gorzej, jeśli żadna kontrolka nie sygnalizuje usterki, a silnik nie chce odpalać. Czy to normalne w przypadku starszych i nieco wyeksploatowanych aut? Wcale nie!

Jeśli po podłączeniu komputera serwisowego nie wyświetlają się żadne kody błędów, które jednoznacznie wskazywałyby na jakąś awarię, należy zmierzyć prędkość obrotową silnika podczas nieudanej próby rozruchu. W warsztacie często pojawia się taki problem, że przyjeżdża samochód w jakiś sposób uprzednio odpalony (np. na pych), albo z powodu podniesienia się temperatury czy po prostu ciepła w hali silnik przestaje strajkować i trudno domyśleć się, co jest przyczyną porannych problemów. W takiej sytuacji warto auto przemrozić przez noc i od razu przed pierwszą próbą uruchomienia podłączyć komputer serwisowy w celu zmierzenia prędkości obrotowej silnika przy napędzaniu rozrusznikiem. Zazwyczaj taki pomiar wyjaśnia wszystko: silnik nie osiąga progowej prędkości, przy której następuje wtrysk paliwa; nie ma paliwa, silnik nie odpala! Często przyczyną tego, że silnik nie chce odpalać na mrozie jest zużyty akumulator: niby kręci, ale jednak za słabo. Na słuch nie da się wyczuć minimalnego spowolnienia, które w przypadku wielu nowoczesnych jednostek ma kluczowe znaczenie. Bywa i tak, że akumulator, który trzeba wymienić, w innym aucie (np. benzynowym) pracowałby jeszcze bez problemu rok lub dwa. W każdym razie czasy, gdy silnik Diesla mogło się odpalić, gdy rozrusznik ledwo kręcił, dawno minęły. Bez przekroczenia zaprogramowanego progu prędkości obrotowej nie może zapalić.

Niestety, zdarza się, że i wymiana akumulatora nie pomoże: silnik nie chce odpalać, bo nie osiąga progowej prędkości obrotowej z powodu zużycia rozrusznika. W przypadku problemów z rozrusznikiem pojawiają się tzw. schody; teoretycznie rozrusznik podlega regeneracji, w wielu wypadkach przywraca ona pełną, a przynajmniej wystarczającą sprawność tego elementu, jednak w przypadku niektórych silników Diesla np. grupy VW regenerowany rozrusznik zazwyczaj nie działa wystarczająco dobrze; działa, ale o włos za wolno. W przypadku niektórych modeli jedynym rozwiązaniem, by silnik chciał odpalać na mrozie, jest wymiana rozrusznika na nowy i do tego oryginalny. Kupno „chińczyka” czy elementu używanego albo nie rozwiązuje problemu, albo rozwiąże go na krótko.

Jest jeszcze inna metoda radzenia sobie z tym, że silnik napędzany rozrusznikiem nie osiąga prędkości progowej, przy której następuje wtrysk paliwa, i nie chce odpalać: to elektroniczne obniżenie progu, przy którym następuje wtrysk paliwa. Modyfikacja oprogramowania często pomaga, ale może mieć też negatywne skutki: zdarza się, że silnik w niekorzystnych warunkach, uruchomiony przy skrajnie niskich obrotach wpada w wibracje, nie może się rozpędzić i ustabilizować nawet przez kilkadziesiąt sekund od startu. To ma kolejne negatywne konsekwencje, np. skraca żywotność dwumasowego koła zamachowego. Lepiej jest więc op prostu wymienić rozrusznik albo sprawdzić, czy nie doszło do zabrudzenia czy skorodowania połączeń elektrycznych, co również może być przyczyną nie dość szybkiego kręcenia.