BLOG BESTDRIVE

Dawniej, gdy na naszych drogach królowały Polskie Fiaty, tzw. docieranie samochodów było oczywistością. Czy dziś, kiedy auta są dużo nowocześniejsze, wciąż trzeba nowe pojazdy traktować delikatnie?

Kiedyś instrukcje obsługi samochodów zawierały szczegółowe wytyczne, jak należy traktować pojazd przy danym przebiegu, przy ilu kilometrach na liczniku można zacząć korzystać z wyższych obrotów itp. Przestrzeganie wskazówek pozwalało w późniejszym okresie cieszyć się lepszą pracą jednostki napędowej i niższym spalaniem. Ba, pozwalało zapobiec poważnym uszkodzeniom motoru już w początkowej fazie eksploatacji auta.

Było to spowodowane tym, że elementy silnika były ciasno spasowano, ocierały się o siebie. Stosowano specjalne oleje na okres docierania, które miały wchłaniać jak najwięcej metalowych opiłków.

Poszczególne części nie były hartowane. Podzespoły utwardzały się właśnie podczas docierania, poprzez rozgrzewanie i schładzanie. Zbytnie "żyłowanie" nowego silnika mogło skończyć się jego zatarciem.

W związku z tym, że blok i głowica mogły być wykonane z innych materiałów dochodziło do większych naprężeń. Żeliwny blok rozgrzewał się wolniej niż głowica z aluminium. Do tego dochodziła mniejsza precyzja montażu w porównaniu do naszych czasów, stosowano inne rozwiązania konstrukcyjne dotyczące m.in. wałów korbowych.

Teraz bloki i głowice są wykonane ze stopów z zawartością magnezu czy aluminium, w nowych autach zamiast olejów mineralnych stosuje się syntetyczne o lepszych właściwościach ochronnych, a poszczególne elementy są hartowane fabrycznie. Ponadto producent sam wstępnie dociera silniki.

Powróćmy zatem do pytania ze wstępu: czy w dzisiejszych czasach nowy samochód wymaga tzw. docierania? Brutalne traktowanie nowego auta raczej nie skończy się szybkim zatarciem silnika. Jednak w dłuższej perspektywie możemy odczuć negatywne skutki mało subtelnego obchodzenia się z pojazdem. Docieranie wciąż może sprawić, że nasze auto będzie pracowało sprawniej, wydajniej i będzie mniej usterkowe w przyszłości.

Jak powinno wyglądać docieranie nowego auta? W początkowym okresie eksploatacji warto ograniczać obroty do 3500 obr./min w przypadku motorów benzynowych i do 2500 obr./min w przypadku diesli. Nie znaczy to jednak, że trzeba wciąż jeździć na bardzo niskich obrotach. To również nie będzie zdrowe dla jednostki. Poszczególne podzespoły motoru najlepiej się spasują, gdy będą miały zmienne warunki pracy.

Dobrze jest jednak unikać krótkich tras i stania w korkach. Ponadto nie powinno się holować przyczepy lub zbytnio obciążać samochodu ładunkiem. W ten sposób ochronimy nie tylko silnik, ale też sprzęgło.

Nie zaszkodzi wymiana oleju po pokonaniu ok. 2000 km. Wprawdzie filtry oleju są dziś doskonalsze, ale spuszczenie oleju z silnika sprawi, że wraz z nim wypłyną drobiny metalu. Docieranie nowego auta przyczyni się też do sprawniejszego funkcjonowania układu chłodzenia czy skrzyni biegów.

Trzeba także pamiętać o hamulcach i oponach. Klocki hamulcowe i tarcze potrzebują czasu, aby się do siebie dopasować. Ostre hamowania mogą spowodować, że tarcze się wypaczą. Z kolei opony są w fabryce pokrywane środkiem zapobiegającym starzeniu się gumy i na początku mogą nie zapewniać odpowiedniej przyczepności. Docieranie nowego samochodu wpływa więc nie tylko na późniejsze zużycie paliwa, osiąganą przez silnik moc czy awaryjność pojazdu, ale także na nasze bezpieczeństwo.

 

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.