BLOG BESTDRIVE

Temperatura ma duży wpływ na gęstość powietrza, dlatego w samochodach z turbosprężarką montuje się chłodnice powietrza doładowującego (intercooler) – poprawia ona osiągi silnika. Dość popularnym sposobem tuningu jest montaż większego intercoolera niż zamontowany fabrycznie. Czy warto?

Większość samochodów z silnikami wyposażonymi w turbo ma intercooler, nie mają go raczej najsłabsze jednostki. Intercooler to nic innego jak dodatkowa chłodniczka zamontowana zazwyczaj za zderzakiem, np. w jego dolnej części (na marginesie: samochód może być wyposażony w nawet cztery chłodnice, zdarzają się też chłodnice „podwójne” – w jednej części płynie przez nie np. olej, w drugiej – płyn chłodniczy). Przez intercooler – chłodnicę powietrza doładowującego – przepływa powietrze „wyplute” przez turbosprężarkę, które następnie trafia do cylindrów.

Ponieważ w turbinie powietrze przeznaczone do „nakarmienia” silnika może się solidnie podgrzać, sensowne jest jego schłodzenie. Dzięki temu silnik ma wyższą sprawność. Teoretycznie im to powietrze jest chłodniejsze, tym lepiej. Im większy intercooler, tym bardziej spada temperatura powietrza doładowującego, które przez niego przepływa, zwłaszcza podczas szybkiej jazdy. Oznaczałoby to, że warto bez zastanowienia montować większy intercooler – największy, jaki się zmieści.

Nie jest to jednak takie proste. Po pierwsze, ograniczeniem dla większego intercoolera jest miejsce. Z reguły, zwłaszcza w autach z silnikami o mniejszej mocy, jest jeszcze sporo miejsca na większy intercooler np. dopasowany z wersji o większej mocy. Samo podłączenie jest z reguły proste – to zwykła mechanika, nie ma tu żadnych niespodzianek. Trzeba jednak pamiętać, że zmiana wielkości intercoolera zmienia także pojemność układu – a to ma wpływ, nie zawsze pożądany, na zachowanie silnika.

Jeśli malutki intercooler zmienimy na troszkę większy, prawdopodobnie ogólnie zachowanie silnika się poprawi. Jeśli jednak zmiana będzie duża, zwiększy się bezwładność układu, silnik z opóźnieniem będzie reagował na gaz. To bardzo proste: jeśli po drodze, pomiędzy turbiną a silnikiem, pojawi się duża puszka na powietrze, to jej napełnienie i wzrost ciśnienia będzie następować wolniej niż wtedy, gdy puszka jest mniejsza. A zatem otwarcie przepustnicy będzie powodować opóźnioną reakcję silnika i na naciśnięcie silnika i (na szczęście w znacznie mniejszym stopniu) na odjęcie gazu. Sama zmiana wielkości intercoolera może zatem przynieść w pewnych zakresach pracy silnika poprawę, a w innych pogorszenie osiągów. Żeby zatem z większego intercoolera odnieść pełną korzyść, konieczne jest zmodyfikowanie oprogramowania samochodu – tu zaczyna się prawdziwy tuning. Przy większym intercoolerze konieczne jest podniesienie ciśnienia doładowania, ale jest i odwrotna zależność: podniesienia ciśnienia doładowania aż prosi (m.in. ze względu na trwałość „podrasowanego” silnika) o montaż większego intercoolera. A tak naprawdę, żeby wszystko działało, jak należy, konieczny jest kompleksowo zmodyfikowany program. Stąd koszty sensownego tuningu, którego elementem jest nowy intercooler, są znacząco wyższe niż koszt samej chłodniczki – to akurat jest najmniejszy problem. Generalnie, jeśli zależy nam na podwyższeniu osiągów auta, o większym intercoolerze warto pomyśleć, ale na tym nie należy kończyć.

 

 

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.