BLOG BESTDRIVE

Ciśnienie powietrza w kołach samochodu zmienia się pod wpływem naturalnych ubytków powietrza, a także temperatury otoczenia. Spadek temperatury otoczenia może sprawić, że ciśnienie w kołach spadnie poniżej akceptowalnego minimum.

Ciśnienie powietrza w kołach spada w naturalny sposób w tempie zazwyczaj 0,1-0,2 bara na miesiąc, choć utrata powietrza nie wynikająca z usterki możliwej do lokalizacji i naprawy może być mniejsza lub nieco większa. Powietrze ucieka przez pory w gumie, przez nieidealnie szczelny zaworek, przez niedoskonałości połączenia opony z felgą. Wraz ze spadkiem ciśnienia nieszczelności mogą się powiększać, zwłaszcza na połączeniu felgi z oponą – im opona jest mniej sztywna i bardziej pracuje, tym szybciej z koła schodzi powietrze.

Jeśli ktoś ma w aucie dobrze działający system TPMS ze wskazaniem ciśnienia, ten wie, że po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów ciśnienie powietrza w kołach może być zauważalnie wyższe niż w chwili rozpoczęcia jazdy. To dlatego, że podczas jazdy opony wydzielają ciepło. Im koło cieplejsze, tym wyższe panuje w nim ciśnienie powietrza z powodu rozszerzalności termicznej gazów.

Z tego samego powodu, jeśli napompujemy koła samochodu przy temperaturze 5 stopni Celsjusza, a z czasem temperatura otoczenia spadnie do minus dwudziestu stopni, ciśnienie powietrza w kołach znacząco spadnie, pomijając nawet naturalny spadek ciśnienia Jeśli w listopadzie mieliśmy w kołach ciśnienie 2,2 bara, to w lutym, doliczając spadek temperatury, może to być już zaledwie 1,5 bara – wyraźnie za mało! Dlatego w okresie jesienno-zimowym należy kontrolować ciśnienie powietrza częściej niż latem – nawet co 2-3 tygodnie. Nie przejmowałbym się tym, że ciśnienie jest nieco większe niż zalecane minimum (zawsze producenci samochodów przewidują pewien margines błędu albo margines wynikający z tego, jak obciążamy samochód), ale ciśnienie powietrza niższe niż zalecane minimum to już poważne zagrożenie.

Przesada? No to przypomnijmy, jakie konsekwencje ma zbyt niskie ciśnienie powietrza w kołach. To, poza mniej precyzyjnym prowadzeniem samochodu oraz tendencją do poślizgów na zakrętach, znaczący wzrost narażenia na usterki opony w wyniku jazdy po nierównej nawierzchni. Im lepiej napompowana opona, tym bardziej odporna na uszkodzenia. Im mniej powietrza w kole, tym większe ryzyko, że uszkodzimy i oponę, i felgę. A zimą stan dróg jest z reguły gorszy niż latem. Nie warto ryzykować!

Niedopompowane koło, nawet jeśli go nie uszkodzimy, powoduje także wzrost oporów toczenia, szybciej ściera się bieżnik. Zdecydowanie jazda na zbyt niskim ciśnieniu się nie opłaca.

Na marginesie: czy warto ufać bezgranicznie systemom TPMS (monitorującym ciśnienie w kołach)? Tym bezpośrednim (z czujnikami w kołach) raczej tak, natomiast tym bez czujników – w znacznie mniejszym stopniu. Jeśli macie w samochodzie przycisk albo opcję w menu komputera pokładowego służące do resetowania systemu, to znaczy, że jest to system pośredni (bez czujników). Jeśli zapali się kontrolka ostrzegająca o zbyt niskim ciśnieniu, to można ją, nie pompując koła, zresetować. Od tego jednak ciśnienie w kołach nie wzrośnie, a jedynie spowoduje to wygaszenie komunikatu. By pośredni system TPMS był jakkolwiek użyteczny, należy resetować go wyłącznie przy okazji pompowania kół. Inaczej, gasząc natrętną kontrolkę, przyzwalamy na to, by ciśnienie powietrza w kołach było zbyt niskie.

 

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.