Diagnostyka

2015.11.06

Jak myć samochód, by zachować połysk lakieru

Auta pokryte ekologicznymi, wodnymi lakierami tworzącymi cieniutką i delikatną powłokę, a do tego brutalnie myte, szybko stają się matowe. Jak zatem mieć czyste auto i zachować połysk lakieru?

Odpowiedź na pytanie, jak zachować połysk lakieru, wydaje się oczywista: pastować! Niestety, nie każdy ma czas i miejsce na to, by po każdym myciu auta poświęcić godzinę na wypastowanie i wypolerowanie karoserii. Teoretycznie można zainwestować w preparat, który chroni i zapewnia połysk lakieru nawet przez 12 miesięcy. Niestety, problem w „nawet przez”. W praktyce nawet najlepsze środki zmywają się lub są brutalnie ścierane znacznie szybciej. Przyczyną jest sposób mycia karoserii, który jest szkodliwy dla wszelkich powłok ochronnych oraz dla samego lakieru.

To, że myjnie automatyczne na dłuższą metę szkodzą lakierom, nie powinno dziwić. By umyć samochód w kilka minut, trzeba użyć albo dużego nacisku, albo wysokiej temperatury, albo agresywnej chemii, albo wszystkich wymienionych rzeczy po trochu – dokładnie jak w myjni automatycznej! Nawet najlepsza powłoka ochronna wytrzyma najwyżej kilka takich cykli mycia. Co gorsza, „automat” nie domywa zakamarków auta, z reguły zawsze tych samych. Gromadzi się tam brud, który z czasem naprawdę trudno usunąć bez użycia silnych środków chemicznych i mechanicznych. Kierowcom pragnącym zachować połysk lakieru na dłużej, sugerowałbym zrezygnować całkowicie z wizyt w myjni automatycznej. Owszem, jedne lakiery są mniej odporne na takie traktowanie, a inne bardziej, ale większość nowych aut ma lakier tak cienki i miękki, że już po kilkumiesięcznym, czyli prawie nowym samochodzie widać, czy właściciel korzysta z takiej myjni.

Niestety, modne ostatnio myjnie bezdotykowe są tylko trochę lepsze. Żeby porządnie umyć auto w ten sposób, trzeba lakier poddać długotrwałemu działaniu wody (najczęściej z mikroproszkiem) pod wysokim ciśnieniem, zwykle silnie podgrzanej. Takie mycie nie powoduje zarysowań, ale potrafi uszkodzić słaby lakier, a w każdym przypadku niezwykle skutecznie zmywa wszelkie powłoki ochronne, nawet 12-miesięczne, nawet te, za których nałożenie zapłaciliśmy kilkaset zł i więcej. Radziłbym korzystać z takich myjni samoobsługowych, w których można skorzystać ze szczotki albo z gąbki i skrócić mycie agresywną chemią pod ciśnieniem do minimum.

Najlepsza opcja to „staroświeckie” mycie ręczne za pomocą wiaderka z ciepłą wodą i szamponem do karoserii oraz specjalnej gąbki samochodowej. Takie mycie jest nie tylko bardzo skuteczne, lecz także bezpieczne – myjąc w ten sposób z pewnością zachowamy połysk lakieru. Nawet średniej jakości wosk do lakieru utrzyma się na nim przez co najmniej kilka tygodni, a powłoka ochronna, która ma działać przez kilka czy kilkanaście miesięcy, faktycznie zapewni połysk lakieru i jego ochronę przez taki okres. Jeśli nie macie możliwości umyć auta osobiście, pozwólcie zrobić to fachowcom z myjni ręcznej. Zapłacicie 2-3 razy więcej niż na myjni automatycznej, ale na dłuższą metę to się opłaca.

Jeszcze kilka słów o polerowaniu i pastowaniu lakieru. By uzyskać połysk lakieru i jego ładny wygląd na długo, warto zainwestować w dobry środek, a potem… używać go oszczędnie. Nadmiar past polerskich czy woskujących zawsze trafia w szczeliny nadwozia, a potem wozimy takie ślady pastowania miesiącami – auto wygląda, jakby stało na placu w podrzędnym komisie! Mała puszka wosku powinna nam wystarczyć na co najmniej 10 pastowań. By efekt był trwały, warto nadwozie przed woskowaniem odtłuścić specjalnym zmywaczem sylikonowym – do kupienia w sklepie lakierniczym lub przez internet. I jeszcze jedno: współczesne lakiery o grubości nie przekraczającej 100 mikronów można porządnie wypolerować najwyżej raz. Połysk lakieru, który raz „zgubimy” w myjni automatycznej, da się raz odzyskać polerką mechaniczną (radzę skorzystać z pomocy fachowca), jednak drugi raz już raczej nie. Sami możemy polerować auto ręcznie, to jest raczej bezpieczne i można to powtarzać wiele razy. Najlepiej jednak, by polerowanie nie było potrzebne.