BLOG BESTDRIVE

Turbosprężarki regeneruje się, bo regeneracja jest znacznie tańsza niż kupno nowego podzespołu. W niektórych przypadkach decydując się na regenerację można zaoszczędzić nawet 80 proc. wydatków. A jednak wielu kierowców boi się regenerować turbosprężarki ze zmienną geometrią łopatek. Czy słusznie?

 

Regenerować turbosprężarki – niby nic prostszego! Urządzenie nie składa się z aż tak wielu elementów, by przeciętny mechanik mógł się w tym pogubić. A jednak bardzo wiele turbosprężarek, szczególnie ze zmienną geometrią łopatek, po naprawie jest znacznie głośniejszych niż części nowe, zaś silniki po zainstalowaniu regenerowanej turbosprężarki mają znacznie gorsze osiągi niż przedtem, co gorsza, często dochodzi do ponownej usterki. Po 3 nieudanych naprawach turbosprężarki często sam silnik wymaga już remontu lub wręcz wymiany! Tak jest często, ale wcale tak nie musi być.

Po pierwsze, by regenerować turbosprężarki, nie wystarczy mieć typowy zestaw narzędzi warsztatowych. Oczyścić turbinę, rozłożyć, wymienić części i złożyć ponownie może i można w warsztacie, ale to dopiero ćwierć roboty. Dlatego co do zasady turbosprężarek nie regeneruje się w warsztacie samochodowym. Warsztat wymontowuje turbinę i wysyła do zakładu, który zajmuje się regeneracją, a następnie odbiera naprawioną część i montuje ją w silniku. Jeśli warsztat ma dobrego wykonawcę, reklamacji jest niewiele.

Jednak wiele zakładów zajmuje się regeneracją turbin, choć do tego, by regenerować turbosprężarki, wcale nie ma odpowiedniego sprzętu. Sekret w tym, że aby regenerować turbosprężarki, trzeba dysponować wyważarką i doważarką. Są to urządzenia, które pomagają wstępnie wyważyć wirnik turbiny w podobny sposób, jak wyważa się koła, tylko przy wyższej prędkości. Drugim etapem jest doważanie przy obrotach zbliżonych do maksymalnych, gdy w grę wchodzi wyginanie się wirnika pod wpływem sił odśrodkowych. Jeśli zakład ma odpowiedni sprzęt, a są to naprawdę drogie urządzenia, to jesteśmy blisko sukcesu. W przypadku turbosprężarek o zmiennej geometrii łopatek niezbędne jest też odpowiednie wyregulowanie wydatku turbiny.

Po drugie, gdy mamy już gotową turbosprężarkę, wyważoną i doważoną oraz perfekcyjnie wyregulowaną, wciąż... można wiele zepsuć. Teraz piłka jest po stronie warsztatu, który ma turbosprężarkę zamontować. Niestety, na tym etapie wiele turbin ulega uszkodzeniu, i dotyczy to zarówno turbosprężarek regenerowanych, jak i nowych. Nie wystarczy bowiem regenerować turbosprężarki albo mieć zakład, który to robi dobrze, trzeba też zadbać o ścisły rygor jej wymiany. Rzecz w tym, że w silniku znajduje się sporo opiłków turbosprężarki, która uległa uszkodzeniu.

Czynnością absolutnie niezbędną jest wymiana oleju w silniku. Mało tego: należy zdjąć miskę olejową i ją dokładnie oczyścić, a jeśli ktoś uważa, że zaoszczędzi, rezygnując z tego etapu pracy, to... niech tego nie robi wcale. Dalej: należy zlokalizować przyczynę uszkodzenia starej turbosprężarki, gdyż jest ryzyko, że nie zepsuła się ona sama z siebie. Najczęściej problem tkwi w smarowaniu: zatkanym sitku w przewodzie olejowym, zalegającym szlamie w kanale olejowym doprowadzającym olej do silnika, itp. Dopiero po usunięciu czy też weryfikacji tej usterki mamy pewność, że nowa czy też zregenerowana turbosprężarka będzie działać. W praktyce często warsztatom zdarza się zapomnieć o czyszczeniu i weryfikacji stanu silnika, co powoduje, że druga i trzecia turbina rozpada się po kilku tys. km, zaś silnik dostaje kolejne porcje opiłków metalu. To jednak wcale nie musi być wina wadliwej regeneracji, bo w Polsce są już zakłady dysponujące nowoczesnym zestawem sprzętu, który pozwala zrobić to naprawdę dobrze. 

 

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.