BLOG BESTDRIVE

Jeśli nowe auto bierze olej, to jest to zawsze tzw. śliski temat. Bo z jednej strony każdy silnik spala trochę oleju, a z drugiej nie po to kupujemy nowe auto, by dolewać ciągle oleju do silnika i martwić się, że np. się zatrze. No i pozostają kwestie: ile może brać i w którym kierunku to się zmieni, gdy nowe auto przestanie być nowe?

 

Jeśli chodzi o normy zużycia oleju ustalane przez producentów samochodów, to można śmiało powiedzieć, że nie mają one wiele wspólnego z definicją sprawnego silnika, ale dużo z unikaniem odpowiedzialności na wypadek, gdy silnik jest nie do końca sprawny albo, co gorsza, większa liczba silników danej serii ma fabryczną wadę. Niektórzy uznają za normalne zużycie do 0,5 litra na 1000 km, inni mówią o 0,7 l/1000 km, a jeszcze inni „płyną” w kierunku 1 l/1000 km. Nie trzeba być mechanikiem ani inżynierem, by stwierdzić, że to niedopuszczalne wartości, szczególnie w normalnych warunkach eksploatacji.

Jeśli ktoś ma nowe auto biorące olej i złoży reklamację, procedura najczęściej wygląd tak: proponuje się klientowi tzw. próbę olejową. Plombuje się silnik, nalewa oleju i klient przejeżdża określony dystans, np. 1000 km. Potem sprawdza się, ile oleju ubyło i stwierdza: jeśli silnik „zjadł” 0,48 l oleju na 1000 km, to jest sprawny i klient płaci za procedurę, a jeżeli 0,51 l/1000 km, to należy się klientowi naprawa lub wymiana silnika. Wniosek nasuwa się sam: jeśli macie pewność, że silnik jest niesprawny, spala olej lub dymi na niebiesko, jest to nowe auto i decydujecie się na próbę olejową, zapewnijcie mu warunki ułatwiające konsumpcje oleju.

Tak nowe auto, jak i stare, ma prawo brać więcej oleju w ruchu miejskim, zwłaszcza w trakcie dynamicznej jazdy, podczas szybkiej jazdy autostradą, na krótkich odcinkach. Od razu podpowiem, że jeśli ktoś jeździ na krótkich trasach, to zwykle pozostają po tym ślady w sterowniku – można bardzo łatwo stwierdzić, że np. 70 proc. uruchomień silnika to były przejazdy o długości trwania poniżej 10 minut.

Czy nowe auto, które bierze olej, ma szanse z czasem się poprawić? Tak, ale nie ma reguły. Szczególnie, jeśli bierze olej od samego początku, jest szansa, że np. po 20 tys. km „uspokoi się”. Zdarza się to często np. w wysilonych dieslach. Jeżeli nowe auto przez 20 tys. km nie brało oleju, a potem silnik zaczął spalać olej, choć warunki jego pracy nie zmieniły się na gorsze, to jest ryzyko, że usterka się tylko pogłębi. Choć nie ma na to sensownych norm, powiedziałbym, że jeśli pomiędzy wymianami (powiedzmy, do 20 tys. km) trzeba dolewać oleju więcej niż dwa razy po 0,5 litra, to świadczy to źle o silniku. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy np. mamy w zwyczaju codziennie przejeżdżać kilkadziesiąt km autostradą z gazem wciśniętym prawie do deski albo np. jeździmy z przyczepą.

Wątpiącym w sprawność swoich samochodów podpowiem, że warto podjechać do warsztatu (np. na stację diagnostyczną) i poprosić o zbadanie spalin analizatorem. Jeśli nowe auto nie spełnia obowiązujących norm emisji spalin przewidzianych przy badaniu na stacji diagnostycznej, to znaczy, że mamy do czynienia z poważną usterką, nawet jeśli zużycie oleju mieści się w normie.

 

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.