Diagnostyka

2025.11.26

Te gadżety lepiej wyjmij z auta, jeśli jedziesz za granicę

Jadąc samochodem za granicę, polscy kierowcy chętnie biorą ze sobą różne gadżety i akcesoria, które wydają się niezbędne albo przynajmniej przydatne. Niektóre z tych popularnych w Polsce i całkowicie legalnych gadżetów w innych są jednak zakazane – zakazane może być nie tylko ich używanie, lecz także przewożenie w samochodzie. Warto mieć tego świadomość, by uniknąć nieprzyjemności, w tym wysokich grzywien, a nawet aresztu.

Co kraj, to obyczaj – czasami to, co dla nas jest normalne, innym może wydawać się dziwne albo niebezpieczne. To samo dotyczy różnych przedmiotów, które często wozimy w samochodzie, np. scyzoryków lub multitooli. Pewien rodzaj multitooli, w Polsce popularny i lubiany, w Niemczech uznawany jest za broń, którą może mieć tylko osoba uprawniona albo uprawiająca konkretny zawód. O tym, co jest dozwolonym amatorskim narzędziem, a co niebezpieczną bronią, przesądzają szczegóły.

Jaki multitool albo nóż jest zakazany w Niemczech?

O tym, czy nawet mały składany nóż – multitool albo scyzoryk – jest bronią, decydują dwa detale. Pierwszą rzeczą jest możliwość otwarcia noża jedną ręką. Do kategorii „Einhandmesser” – noży jednoręcznych, które uważane są w Niemczech za broń – należą między innymi popularne w Polsce Leathermany. Niektóre modele są tak zaprojektowane, że da się je otworzyć jedną ręką, a jeśli nóż ma dwa ostrza, przy odrobinie wprawy bez patrzenia na niego można łatwo wyczuć, które ostrze ma ostry szpikulec. No cóż… według zaostrzonych niedawno niemieckich przepisów o broni to jest właśnie broń.

Druga zasadniczo zakazana w Niemczech cecha scyzoryków to blokada ostrza. Jeśli składany nóż jest jednoręczny i ma blokadę ostrza, spełnia już dwie przesłanki przemawiające za tym, żeby jadąc do Niemiec lepiej zostawić go w domu.

Ciekawostka: podobne multitoole produkowane na niemiecki rynek mają ostrza „scyzorykowe” – do ich otwarcia potrzebne są dwie ręce. Oczywiście, ostrza w tych „niemieckich” multitoolach nie mają blokady.

Jeżeli macie taki multitool-nóż, przejeżdżając przez Niemcy, absolutnie nie trzymajcie go na widoku. Niemiecki policjant nie przeszuka waszego samochodu bez powodu, więc jeśli schowacie go głęboko, raczej nic wam nie grozi.

Natomiast trzymanie takiego noża na wierzchu, choćby i w etui, może być uznane za posiadanie broni gotowej do użycia, za co maksymalna grzywna wynosi 10 tys. euro.

W Austrii i Luksemburgu nie używajcie kamerek

Niemieckie przepisy o broni są uważane za dobry wzór m.in. w Austrii, która rozważa podobny ruch. Tymczasem już dziś, jadąc do Austrii, lepiej wyjąć z samochodu… rejestrator. Kamerka samochodowa jest uznawana w tym kraju za monitoring, który może naruszać cudzą prywatność. Co więcej, zabronione jest nie tylko używanie takich kamerek, lecz także posiadanie ich w stanie wskazującym na gotowość do natychmiastowego użycia. Nie wystarczy więc tylko wyłączyć kamerkę podczas przejeżdżania przez Austrię – najlepiej ją zdemontować, dbając o to, by nie zostawić na wierzchu kabelków zasilających zwisających w okolicy lusterka. Lepiej nikogo nie prowokować.

Podobne prawo obowiązuje w Luksemburgu.

Jadąc za granicę, zostawcie w domu antyradary

Wszelkie urządzenia, które służą do wykrywania policyjnych mierników prędkości i fotoradarów, a także urządzenia uniemożliwiające pracę ręcznych policyjnych mierników prędkości, są zakazane w wielu krajach, a chyba najbardziej w Szwajcarii. W tym kraju nie tylko nie wolno ich używać, lecz także zakazane jest ich przewożenie w samochodzie. Znane są przypadki przeszukań samochodu po tym, jak policjant zauważył podejrzaną przyssawkę na szybie auta. Za posiadanie takiego urządzenia grożą wysokie mandaty, a nawet areszt.