Jeśli zarysowałeś czyjś samochód na parkingu pod nieobecność właściciela, najgorsze, co możesz zrobić, to odjechać. Pół biedy, jeśli naprawdę nie zauważyłeś. Gorzej, jeżeli z premedytacją oddalasz się z miejsca zdarzenia, by uniknąć odpowiedzialności. To z reguły oznacza poważne konsekwencje finansowe.
W największym skrócie: chodzi o regres ubezpieczeniowy. W kilku przypadkach przewidzianych w ustawie ubezpieczyciel wypłaca poszkodowanym odszkodowanie z polisy ubezpieczenia OC sprawcy, ale potem ma prawo zwrócić się do sprawcy o zwrot wypłaconych środków. Jedną z tych sytuacji jest „zbiegnięcie” z miejsca zdarzenia.
Mówiąc prościej: jeśli uszkodzisz czyjś samochód i uciekniesz, a sprawa się wyda, poszkodowany uzyska odszkodowanie z twojego OC, ale ty będziesz musiał zwrócić ubezpieczycielowi pieniądze, które wypłacił w ramach odszkodowania.
Kiedy ubezpieczyciel ma prawo wystąpić z regresem?
Obowiązkowe ubezpieczenie OC służy i poszkodowanym, i sprawcom kolizji czy wypadków.
Poszkodowany korzysta na tym obowiązku, bo nie musi się martwić, czy sprawca jest wypłacalny – a poza tym ubezpieczyciel ma obowiązek wyliczenia strat. Sprawca korzysta w ten sposób, że zawsze może być spokojny, iż nawet, jeśli niechcący spowoduje jakieś szkody, nie będzie musiał płacić za nie z własnej kieszeni.
Sytuacja, w której ubezpieczyciel może domagać się od sprawcy zwrotu wypłaconego odszkodowania z OC, jest wyjątkowa. Dotyczy:
– spowodowania szkody umyślnie;
– spowodowania szkody w stanie „po użyciu alkoholu” (od 0,2 prom. alkoholu we krwi);
– spowodowania szkody po narkotykach;
– spowodowania szkody pojazdem skradzionym albo „wypożyczonym” bez wiedzy właściciela
– spowodowania szkody podczas jazdy bez odpowiednich uprawnień;
– ucieczki z miejsca zdarzenia (w przepisach jest określenie „zbiegł z miejsca zdarzenia” – to ważne).
Kiedy można powiedzieć, że sprawca „zbiegł z miejsca zdarzenia”
Najprościej rzecz ujmując: jest tak wtedy, gdy ktoś świadomie oddala się z zamiarem uniknięcia odpowiedzialności. W przypadku zarysowania komuś samochodu na parkingu należy udostępnić poszkodowanemu dane swojej polisy OC, co w konsekwencji prowadzi do utraty zniżek ubezpieczeniowych i wyższej składki w kolejnym roku. Jest to jakaś forma kary, ale nieprzesadnie wysoka.
Ucieczka jest głupotą – coraz więcej parkingów objętych jest jakąś formą monitoringu, coraz częściej sprawcy takich stłuczek pociągani są do odpowiedzialności. W przypadku oddalenia się z miejsca zdarzenia (bez względu na intencje) z reguły powiadamiana jest policja, która karze sprawcę mandatem. Regres (zwrot wydatków ubezpieczyciela) to dodatkowa kara, gdy miało miejsce intencjonalne oddalenie się z miejsca kolizji w celu uniknięcia odpowiedzialności.
Kiedy ubezpieczyciel nie może zastosować regresu?
Czasem zdarza się, że szkoda jest niewielka, a jej sprawca naprawdę nie zauważył, że coś się wydarzyło – tak czasem tłumaczą się, czasem zapewne zgodnie z prawdą, starsi kierowcy. Jeśli sprawca został zauważony albo nagrany w chwili, gdy uszkodził czyjś samochód, czeka go mandat, choćby i w symbolicznej wielkości. Ponadto w takiej sytuacji ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie i – niemal „z automatu” – zażąda zwrotu wypłaconych środków. Można się jednak odwołać. Argument, który działa: nie ma mowy o regresie, ponieważ nie doszło do „zbiegnięcia” z miejsca zdarzenia. Co innego nie zauważyć i odjechać, a co innego uciec. Jest to tym bardziej wiarygodne, gdy notatka policyjna nie mówi o „zbiegnięciu”.
Jeśli jednak kamery nagrały, że ktoś zarysował cudzy samochód, wyszedł z auta, by ocenić szkody i odjechał… po pierwsze, policja prawdopodobnie zamiast wystawienia mandatu skieruje do sądu wniosek o ukaranie takiego kierowcy, a po drugie, argument „nie zauważyłem” nie zadziała, bo zwyczajnie nie będzie on prawdziwy.
